Od piątku minęło zaledwie 6 dni... Niewiarygodne jest to ile się działo w moim życiu przez ten czas. Nie wiem od czego zacząć. Może tak jakby od początku. W sobotę poznałam kogoś. Wydawał mi się ideałem (wysoki, starszy, miły). Na początku myślałam, że nabija się ze mnie, ale po czasie uświadomiłam sobie, że ja go na prawdę interesuję. Jedynym problemem jest to, że on mieszka na drugim końcu kraju. Poznaliśmy się i rozmawiamy ze sobą tylko przez internet. Na początku było świetnie. Spędzał ze mną każdą wolną chwilę i widziałam, że cieszył się z tego, że ze mną rozmawia. To było jak spełnienie marzeń. Jednak on mnie jednak jeszcze do tej pory nie widział. Nie wie jak wyglądam, poza tym, że pisałam mu o moim problemie (wadze). Już wgl oszalałam, jak napisał, że nie obchodzi go jak wyglądam, dla niego liczy się charakter. Wtedy moja motywacja była najwyższa. Jakby ktoś kopnął mnie w dupę i pomógł spowodować, że waga spada. Spędziłam z nim 3 dni non stop pisząc lub rozmawiając (nawet w szkole).
Potem zauważyłam małego guzka na moim ciele. Coś jakby twarda kuleczka. Przestraszyłam się i porozmawiałam o tym z mamą. Chciała wysłać mnie do onkologa. Stracha miałam niesamowitego jak dowiedziałam się, że jest to lekarz od nowotworów. To było dziwne uczucie wiedzieć, że jest możliwość chorowania na najtragiczniejszą chorobę świata teraz, gdy czuję się dla kogoś potrzebna. Liczyłam się nawet z zawaleniem diety na wypadek badań krwi itp. Jednak na szczęście okazało się wtedy, że to nie jest nic groźnego. Uznałam wtedy, że muszę mieć niesamowite szczęście i może właśnie teraz się wszystko zmieni.
Od wtorku znów się zaczęło wszystko zmieniać. On bardziej cieszy się z naszych rozmów niż wcześniej, a ja.. A ja czuję, że to nie dla mnie. Jakby coś mnie walnęło i zapytało co wyprawiam. Przecież to co się dzieje nie ma szans na prawdziwy związek. To jakby romans bez obowiązków i zobowiązań. Tyle, że ja znowu czuję się podle oszukując go, że wszystko jest ok. Nie wiem czy lepiej po prostu się odciąć od niego jak zrobiłam to z resztą mojego świata, czy może trzymać się tego dalej, bo to może jest tylko przejściowe. Tylko po co jak nic z tego nie będzie?
Dzisiaj wszystko powoli wraca do normy. W klasie na lekcji powiedziałam 2 słowa za dużo o mnie i czuję, jakby od tego momentu wszyscy traktowali mnie jak dziwaczkę, mimo, że przed tą lekcją miałam wrażenie jakby mnie na prawdę lubili.
Obiecałam K., że wieczorem pogadamy, ale nie wiem, czy to zrobię, bo nie czuję się dość dobrze na tą rozmowę. Znów się izoluję. Zamykam się w sobie wyłączając swoje myśli, a włączając ulubioną muzykę.
Przepraszam, nie mam ostatnio czasu, by was odwiedzać, a dziś tylko zepsułabym wam humor.. Postaram się jednak zrobić to jutro :*
953/1000 kcal


Na prawdę musiałaś się wystraszyć tym guzkiem. Ja padłam, kiedyś ofiarą fałszywej diagnozy także mniej więcej wiem jak się czułaś! Co do tego chłopaka to chyba sama rozumiesz, że związek na taką odległość nie ma raczej szans. Tylko, że z drugiej strony jeśli znalazłaś na prawdę kogoś na kim Ci zależy to trochę szkoda. Musisz się zdecydować czego chcesz:) Nie martw się znajomymi, moi też mają mnie za małą dziwaczkę przez moje obsesyjne sprzątanie i układanie wszystkiego. Bądź sobą i nie przejmuj się niczym, walcz o swoje szczęście ;**
OdpowiedzUsuńŚwietna jest ta laska na czarno-białych zdjęciach... Nie wiem co Ci poradzić. Odkąd zwala się na mnie odpowiedzialność za cudze decyzje, staram się nie wtrącać. Wierze, że podejmiesz słuszną i najlepszą decyzję dla Ciebie. Pozdrawiam ciepło:)
OdpowiedzUsuńStarszy? O ile jeśli można wiedzieć? :)
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę, że jednak nic Ci nie jest! Też kiedyś miałam taką sytuację i wiem jaki to straszny strach!
Gratuluję bilansu :)
Co do chłopaka. Nie wiem ile spędzacie na rozmowach i o czym rozmawiacie, ale może zamiast ot tak się odcinać, zwolnij, wybadaj grunt, przecież nie musi to być od razu związek, a dobra znajomość. Ja dokładnie rok temu tak miałam. Z tym, że widzieliśmy się :p Wszystko rozwijało się w zawrotnym tempie, a ja ze strachu i niepewności odcięłam się od Niego, nic nie wyjaśniając. Skrzywdziłam w ten sposób fajnego chłopaka, zamiast poznać Go lepiej po prostu. Więc zastanów się i nie rezygnuj z życia ;*
OdpowiedzUsuńI dobrze, że z Twoim zdrowiem jest ok. A to, że powiedziałaś o sobie więcej, może świadczy jednak, że masz ochotę otworzyć się przed ludźmi? ;)
Pozdrawiam Cię serdecznie :) ;*
Wszystko dzieje się u Ciebie strasznie szybko w sprawach sercowych. Może trochę za szybko? Nie rób nic na siłę. Wszystko wyjdzie w praniu. Przecież nie musisz o niczym decydować już teraz.
OdpowiedzUsuń