piątek, 15 lutego 2013

15.02 It's better

Miałam odkryć kim jestem. Jednak okazało się to trudniejsze niż myślałam, ale wielu rzeczy się dowiedziałam. O wielu sprawach zadecydowałam.
Wróciłam do OCD (zaburzenie obsesyjno-kompulsywne). Jest mi z tym dobrze, chociaż wiem, że przez to tracę dużo. Nerwy spowodowane prostymi rzeczami jak np. przypadkowe dotknięcie się jakiegoś zakurzonego przedmiotu są ciężkie do zniesienia, ale wytrzymuję to. Całość rekompensuje to uczucie spokoju, kiedy jestem w swoim pokoju, czysta i uśmiechnięta.

Ostatnio z dietą jest dużo lepiej. Mimo, że mam ferie i siedzę cały czas w domu, zajmuję się wieloma rzeczami, które zajmują mnie i nie mam czasu na to, żeby jeść. Albo po prostu nie mam na to ochoty, bo siedzę sama w swoim pokoju i nie widzę żarcia. Jedyne do jakiego mam dostęp u siebie to gumy miętowe. I dobrze. Rano zaczynam od kawy. Czasem do tego herbatniki, ale tylko po 2 lub 3. Potem obiad, a wieczorem walka ze sobą, żeby czegoś nie jeść. Ogólnie jestem zadowolona, bo uczę się nareszcie opanowywać mój apetyt. Udaje mi się to dzięki mojemu nowemu spojrzeniu na to wszystko. Teraz już nie widzę odchudzania jako zmniejszających się cyferkach na wadze i małym bilansie. Teraz nareszcie wiem, po co to robię. W lustrze widzę tłuszcz. To co powoduje, że moja skóra jest obwisła od tłuszczu spływającego spod skóry powoduje u mnie odrazę. Teraz w końcu czuję, że jestem gruba, a nie tylko widzę. Nie chcę tego, więc jem mało. Od poniedziałku jest cudownie. Jem bardzo mało, ćwiczę i czuję, że to działa. Potem w czwartek po południu nachodzą mnie myśli, że mogę sobie na coś pozwolić i się zaczyna, bo "już spierdoliłam". Czwartek nadrabia poprzednie 3 dni głodowania. W piątek jest znowu źle. Jest ciężko, bo znowu ciągnie mnie do jedzenia, ale walczę. Nie mogę się poddać. Jeszcze weekend, tydzień ferii, 4 dni i koniec lutego. Jak teraz się nie postaram, nie uda mi się dojść do 74. Muszę tego dokonać. Bardzo chciałabym tyle mieć, ale nie chcę wchodzić na wagę. Boję się tego, co zobaczę. Możecie pomyśleć, że to tylko 3kg, a przy mojej wadze powinno zejść raz dwa. Może i tak, ale pierwsze dni lutego to były ciągłe napady i nadrobiłam dużo. Ostatnio jak się ważyłam (około ostatniej notki) widziałam 79kg. Czyli muszę na serio zwalić 5kg przez ferie. Będzie ciężko. Jest ciężko. Kusi mnie kolacja, którą mama przygotowała, ale staram się. Jak dzisiaj się uda, jutro będzie łatwiej. Trzymajcie kciuki!

Odwiedzę Was za chwilkę :*

11 komentarzy:

  1. Trzymamy kciuki cały czas, przecież dasz radę!
    Dobrze, że starasz się wszystko ograniczać.
    http://fatlittlemonsterx.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Powodzenia kochana, masz jeszcze sporo czasu, więc na pewno dasz radę;)
    Buziaki;***

    OdpowiedzUsuń
  3. Widze dużą zmiane w sposobie myślenia Twoim :) super tak powinno być. Ja też mam jeszcze tylko tydzień ferii i chciałabym w ciągu tygodnia schudnąć ze 2 kilo...

    OdpowiedzUsuń
  4. najgorsze są wieczory i końce tygodnia, szczególnie tak jak mówisz, kiedy wszystko idzie zbyt ładnie, ale starasz się, a to powinno wkrótce się odwdzięczyć w postaci mniejszej wagi :)
    na pewno ;**

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też tak mam pod końcówki tygodnia. Damy radę. Widać że nie siedzisz z założonymi rękami. Trzymaj się

    OdpowiedzUsuń
  6. Dasz sobie radę! Idzie Ci tak niesamowicie dobrze, aż ciężko pojąć jak silna jesteś. Oby tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetnie Ci idzie :D
    Trzymaj tak dalej..
    Eh znam to doskonale: bo "już spierdoliłam"...
    i wtedy się zaczyna..
    to najgorsze. ;/.
    Spróbuj może "ispagul" to nasiona babki jajowatej..
    w aptece mozna kupic za pare złotych. xd
    niby lek na zaparcia a mi pomaga powstrzymać apetyt, wgl się po tym jeść nie chce. ;O
    W notce napisałam właśnie o tym..
    nie wiem, moze warto spróbować, w google też możesz o tym poczytać.. :d
    3mam kciuki kochana <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej, jestem karotka, pierwszy raz u ciebie :)
    Po pierwsze gratuluję, bo jak piszesz, powoli zaczynasz przejmować kontrolę nad swoim apetytem, ciałem-też bym tak chciała.. ;/ Chciałabym jeszcze zapytać o OCD. Gdy jestem na diecie, obserwuję podobne objawy i u siebie. Jak to się zaczyna? Jest jakiś bodziec czy stopniowo? I na czym dokładnie u ciebie polega? Mycie rąk?

    OdpowiedzUsuń
  9. przeczytałam to z lekkim odstępem czasu, jestem ciekawa jak Ci idzie :) dodaję do obserwowanych.

    OdpowiedzUsuń
  10. Hej kochana odezwij się ;* co u cb i w ogóle...
    Szarlot...

    OdpowiedzUsuń
  11. https://szklane.fora.pl/

    pomoc w diecie i w życiu.

    w końcu trzeba wziąć się za siebie. (:
    em.

    OdpowiedzUsuń